czwartek, 29 października 2015

Pierre Rene - czyli promocje w Naturze

Drodzy moi witajcie!

Ten wieczór pragnę poświęcić zachwytom nad produktami marki Pierre Rene.

W założeniu poszłam do centrum po coś zupełnie innego i skończyłam z 5 produktami, a to chyba nie koniec.

Okazało się bowiem, że w Drogerii Natura jest   -40% na wybrane marki.



Parę cieni tej marki już mam i jestem zachwycona są miękkie, kremowe w swej konsystencji a na dodatek mają piękne nasycone kolory, niezwykle intensywne.

 133 tender rose, 118 tresure island, 124 electric blue
 133 tender rose, 118 tresure island
119 mocha

Jak widać produkty mienią się mnóstwem drobinek.

W chwili obecnej koszt takiego cudeńka to 7 zł, normalnie 12zł - nadal bardzo przyzwoita cena za taką jakość.

Skusiłam się jeszcze na podkład. Marzył mi się taki dobrze kryjący ale nadal nie wyglądający jak mega maska. Ten ma jeszcze jeden plus - jest ekstremalnie blady no i nazwa mnie zachwyciła  20 Champagne.


Tak więc - moje rozważania o promocjach w Rossmannie i czego jeszcze do szczęścia mi brakuje i co jeszcze zmieści mi się w pokoju zostały mocno przytępione przez tę właśnie promocje :3.

Oczywiście powrócę do was w kwestii przede wszystkim podkładu za jakiś czas - update is comeing.


No to do następnego :3

Kaś.

czwartek, 15 października 2015

Dating Joe Black - brake up

Hej Wszystkim,


Tym razem przychodzę do was z krótkim opisem eye liner'a we flamastrze lub jak kto woli z pół-sztywnym czubkiem.

Skusiłam się na ten produkt z czystej ciekawości, bo ile można kupować liner w płynie z pędzelkiem?
Z drugiej storny miałam w myślach również fakt, że chyba już nabrałam wystarczająco doświadczenia żeby pobawić się takim ze sztywnym, zbitym, flamastro podobnym dozowniczko-aplikatorem.



Jednakowoż do rzeczy.

Produkt jest:

  • mocno napigmętowany
  • wysycha szybko 
  • matowy
  • długo utrzymuje się na oku
  • nie rozmazuje się
  • można w nim płakać - dziwny plus ale zawsze.
  • cienki aplikator = różny efekt



Niemniej jednak, sztywny czubek okazał się nie być prosty w obsłudze. Każde drżenie ręki znaczy się na powiece, a że produkt jest wyjątkowo trwały i szybko zasychający, jak się człowiek uciapie, uciapany zostaje i albo włoży dużo pracy żeby wyczyścić tą plamkę albo się z nią pogodzi w ten czy inny sposób 




Po około tygodniu udało mi się okiełznać nowoczesną technologię, która była dla mnie odległa i umysłowo wymagająca bladym świtem, okazało się że chyba mnie oczy swędzą.

kolejny tydzień później myślałam że może to tusz, albo produkt do demakijażu.
A tydzień później już wiedziałam, że to nie nagła alergia na to czego używam od dawna, a na nowość - czyli Dating Joe black'a.
No ale żeby go od razu nie skreślać dałam sobie jeszcze tydzień, tym razem sprawdzenie tuszu i płynów do demakijażu. 
I mam pewność, że chociaż bardzo chciałam polubić ten liner nasze drogi się rozejdą i będę z niego korzystać tylko sporadycznie, albo sama jeszcze nie wiem co z nim pocznę.


Cóż, opłakane są skutki spotykania się z nieodpowiednimi chłopakami 


A czy wam się coś takiego już przydarzyło?


Trzymajcie się cieplutko i do następnego

Kaś