środa, 20 lipca 2016

Mój sposób na na prawdę długotrwałą płynną pomadkę.

Witajcie!

Pewnie zastanawiacie się co tak odkrywczego w temacie płynnych pomadek można odkryć.
Otóż jeśli chciałyście kiedyś na randkę lub wesele czy inne duże przyjęcie "przyodziać" jaskrawą bądź intensywną w kolorze szminkę, ale miałyście obiekcje bo, będzie źle wyglądać gdy będzie się zjadać. Nie lękajcie się, ja znalazłam i przetestowałam ten dość prosty i skuteczny sposób na cało-weselną pomadkę.

Ja gustuję w fuksjowych kolorach już od paru lat. Mam szminki, tinty, pomadki, płynne matowe pomadki jak i lakiery do ust na wysoki połysk. Wszystko w podobnym kolorze, wściekłego różu.




Jak widać trochę tego jest. różne firmy, wykończenia i intensywność oraz krycie. Niemniej jednak wszystkie są podobne.

Spójrzcie same.



Wracając jednak do tematu. Jeśli podejmiecie decyzję, że własnie taki kolor nałożycie na imprezę, a wiecie, że będzie dużo jedzenia, picia, trochę buziunia to moja rada jest taka:

Zacznijcie od nawilżenia ust zanim nałożycie jakikolwiek inny kosmetyk kolorowy i dajcie się wchłonąć balsamowi. Po około 10 minutach zdejmijcie nadmiar  produktu i jeśli macie np tint w podobnym kolorze do szminki, nałóżcie jego cienką warstwę i dajcie mu się wchłonąć. Jeśli nie macie tintów użycie cienkiej warstwy konturówki spisze się równie dobrze.
Kiedy dojdziecie już do ust przy nakładaniu makijażu, postępujcie standardowo. 
Obrysujcie usta konturówką, nałóżcie cienką warstwę np płynnej pomadki.
Jeśli macie wystarczająco czasu przed wyjściem, po około 15 minutach odciśnijcie usta na chusteczce i ponownie połóżcie cienką warstwę produktu.

Dla mnie taka metoda zadziałała na ostatnim weselu. Malowałam się o 18'stej. drugą warstwę nałożyłam o 19'stej i do 6 rano miałam temat poprawek z głowy ( a jeśli mnie znacie, jak nie to się dowiecie, lubię jeść, więc mocno eksploatowałam produkt na ustach ). Wcześniej testowałam również nakładanie lakieru do ust na szminkę w tym samym kolorze i też się spisywało.


A wy moje drogie, macie jakieś mega patenty, za które dajecie gwaranta sprawdzalności?
A może jest coś co chciałybyście przetestować ale nie jesteście w stanie się przełamać?

Ściskam was mocno i ślę mnóstwo buziaków. A w międzyczasie zapraszam na facebooka.

Pozdrawiam 
Kaś

sobota, 9 lipca 2016

Lip swatch - zbiór z ostatnich miesięcy

Witajcie!


Jak mija wam początek wakacji? Z może to jeszcze nie pora na wasze wakacje?
Jakkolwiek byście ich nie spędzały idę o zakład, że i tak przez wasze myśli przebiega hasło"kosmetyki" oraz myśli pokrewnej natury do "co by tu sobie nowego kupić" i "przecież wszystko mam". Oczywiście wiem, że żeby trzymać się myśli o posiadaniu wszystkiego trzeba mnóstwo samo zaparcia, a poza tym czasem po prostu chce się coś kupić. 
I tak oto postanowiłam się z wami podzielić, a raczej zaprezentować wam swatche tego co się u mnie od jakiegoś czasu nagromadziło, gdyby to produkt do ust był tym czego chcecie.

Ciekawe jakie letnie kolory wpadły w moje łapki? Czytajcie dalej!


My secret Dress up your lips nr 214 Milk Violet - niesamowicie podoba mi się ten kolor, mleczno fioletowy, lekko trupi ale nie wyglądam w nim jak śmierć na chorągwi,  Należy natomiast zwrócić uwagę na to, że jest to błyszczyk a nie płynna pomadka. Jest lekko lepki, nie jest rzadki więc nie spływa z ust, ma lekko słodki dość przyjemny zapach. po starciu zostawia delikatny nawilżający film na ustach.




L'oreal Sexy Balm w kolorze 106 Sheer Clueless  - Balsam w kredce, o delikatnym różowo-czerwonym zabarwieniu. Na ustach tego nie widać za bardzo ale ma w sobie brokatowe fuksjowe mikro drobinki. Zamiast tego mamy piękną jednolita tafle blasku na ustach. Nosi się go bardzo komfortowo i całkiem nieźle nawilża usta. Duży plus dla L'oreal za zmianę zapachu i smaku tego produktu, a tego się potwornie obawiałam kupując ten balsam jaki płynną pomadkę, o której niżej, więc jak szalona wymazałam sobie grzbiet dłoni rożnymi kolorami tych produktów i po kolei intensywnie obwąchiwałam aby mieć pewność, że nie pachną tak jak wcześniejsze produkty tej firmy. 


Rimmel The only 1 Lipstick  120 Yo're All Mine - Ładny róż, o dość lśniącym wykończeniu. Ładnie kryje. Po ustach sunie gładko i nakłada się przyjemnie i ponownie zostawia na ustach przyjemne poczucie nawilżenia. Na zdjęciu wygląda na dość naturalny róż. W rzeczywistości jednak jest to znacznie bardziej żywy kolor, bardziej kontrastuje ze skórą. Słyszałam, że różne kolory są różnej jakości, jednak jeśli chodzi o ten nie mogę narzekać.


Bourjois Rough Edition Souffle Velvet 05 Fuchsiamallow  wykończenie to Sheer Matte. Kupiłam na -49% w rossmannie więc już trochę jesteśmy ze sobą, ale jakoś nie jestem w stanie się przekonać do tego produktu. Po nałożeniu uczucie na ustach jest takie jakby wysmarować sobie usta gęstą wodą, która nie wsiąka za nic. Jest to dla mnie nieprzyjemne uczucie. również kolor, który zostaje na ustach jest nierówny, lekko niedbale. Być może jest to zamierzone, żeby było to naturalne. Natomiast nie jest to produkt na miarę Rough Edition Velvet w wersji mat.


Maybelline Color Sensational 910 Shocking Coral - Przyjemny różowo koralowy odcień. Mocno błyszczący nie ma całkowitego krycia, jest to raczej krycie w 70%. Natomiast wygląda bardzo ładnie na ustach dodatkowo przyjemnie je nawilża. Dodatkowo jeśli jesteście przeciwniczkami zapachu, który do tej pory miały ich szminki, ta pachnie inaczej. Jest słodszy i delikatniejszy. 


Wet n Wild Megalast Lip Color E967 Dollhouse Pink - zabójczo piękny zimny róż. Jeden z kolorów na punkcie, którego mam hopla. Szminka prawie nie ma zapachu, to co można uznać za zapach to delikatna woń składniku jak mniemam. Jest dość tępa, co chyba związane jest z faktem, że jest ona matowa. Jak dla mnie krycie jest zachwycające. Ale nie jestem do końca obiektywna w tej kwestii. Tak czy inaczej Wet n Wild ma przeogromny wybór szminek w cenie około 10zł więc można sobie poszaleć.



Maybelline Color Sensational Matte 950 Magnetic Magenta - zacznijmy od tego że pachnie zupełnie inaczej niż błyszcząca wersja Color Sensational, znacznie słabiej, bardziej hm, plastikiem, być może? Tak czy inaczej jest to zapach przytłumiony. Kolor sam w sobie to jeszcze róż, ale prawie fioletowy. Krycie jest doskonałe, a pomimo faktu matowości tego produktu nie wysusza ust, ale trochę barwi wargi później, kiedy się go zje.



L'oreal Infallible Xtreme Resist Gloss 405 The Bigger The Better Matte - Ten mat to taki nie mat. Zostaje lekko lśniący i nie osiąga pełnego matu. Niemniej jednak kolor jest piękny, głęboki i nasycony. To mocna fuksja idąca w kierunku różowej czerwieni. Jest niesamowicie komfortowa w noszeniu i wraz z upływem czasu kiedy kolor zanika, usta nadal prezentują się ładnie, podejrzewam że dzięki pigmentowi który ładnie barwi usta. To co może nie do końca odpowiadać to to, że nie jest buziako odporna i tam gdzie przyłożycie usta tam kolor się przeniesie. Za to jest jeden ogromny plus, za co wdzięczna jestem firmie. Tak jak już wspomniałam wyżej przy balsamie, zupełnie zmienili zapach tych produktów, co jak dla mnie jest jednoznacznie z tym że w ogóle można je nosić.


Gdybyście jeszcze nie widziały postów z udziałem tych produktów to zapraszam Klik1  i   Klik2.

Podsumowując, większość z tych produktów nie przysporzyła mi żadnego dyskomfortu i wszystkie się przyjemnie nosi zarówno ze względu na kolor jak i na konsystencję i wrażenia na ustach.

Podzielcie się koniecznie jakie są wasze ulubione kolory na lato, bez których po prostu nie możecie żyć. A może macie, któryś z tych produktów bądź z serii? Co o nich myślicie? Zostawiajcie komentarze na dole.


Bądźcie na bieżąco i odwiedzajcie Facebooka oraz zerkajcie na to co mi się podoba na Tumblerze.

Ściskam was mocno i do następnego,
Kaś