czwartek, 10 grudnia 2015

Mikołajkowe drobiazgi

Witajcie,

Dziś szybciutko.
Cudowne nowości, które dostałam w prezencie.
Moja wymarzona paletka z Wet'n'Wild Comfort Zone z Natury. Składa się z 8 przepięknych kolorów brązów i zieleni i - jak mi się teraz wydaje, bez macania - najważniejszy w paletce duo-chrome gdzie brąz mieni się na zielono niebieski kolor.
Kiedy jednak przyniosłam ją do domu doszłam do wniosku, że po prostu jest prześliczna.






Z resztą sami widzicie, że kolory są piękne: ciepły, czekoladowy nasycony brąz "Definer". Zieleń ze złotymi drobinkami wydaje się być idealna na święta i karnawał "Crease". A ten "Eyelid" w brązowo-różowej tonacji, taka nieco brzoskwinka? Oh, cuda, cudowności.




Drugi dar to nowość od My Secret z serii Glam and Shine w takich szalonych kolorach jak tylko można wymarzyć sobie na karnawał. W kolekcji jest 5 cieni łącznie. Oprócz tak niesamowicie nasyconego fioletu, jest fuksja, lila, złoto i róż. Ja obdarowana zostałam intensywnym, ciepłym fioletem. Wydaje mi się że 3 z 5 z kolekcji jest bardzo podobnych do cieni z Pierre Rene (ale to należałoby zweryfikować organoleptycznie a w tym momencie, zachęcam i odsylam do postów o cieniach z PR1 i PR2)


 






Jak wam się podobają prezenty, które otrzymałam? Bo mi niezmiernie.
Jak zapewne słusznie się domyślacie do tematów powrócimy w przyszłości.

Tymczasem, trzymajcie się ciepło i do następnego :*
Kaś

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Wibo - moje nowości. DUUŻO zdjęć

Witajcie!

Dziś przychodzę do was z nowościami w mojej kolekcji. Mam pewne podejrzenia, iż jestem ostatnią osobą, która o nich pisze jako o nowościach. Niemniej jednak spamując od razu powiem wam, że wszystko uwielbiam :). Prócz jednego rozśietlacza wszystko jest dla mnie stosunkowo nowe i sprawia mi mnóstwo radości zabawa tymi produktami.
Chcecie dowiedzieć się co mam, zapraszam do dalszego czytania!


Jako pierwsze w moją kolekcję wkroczyły rozświetlacz z serii baked Glamour Shimmer oraz korektor a właściwie kamuflaż.



Rozświetlacz to wzorowany  na produkcie Bobbie Brown  ułożony w paskach zestaw 5 przepięknie lśniących, ciepłych, złoto-brązowych kolorów. Mamy tu do czynienia z naprawdę dużym przekrojem kolorów od biało-złotego, przez różowe złoto aż po miedziane tony. Produkt jest niesamowicie napigmentowany i odrobinka starczy na bardzo dużo. Co prawda spodziewałam się tu bardziej transparentnego produktu, nie aż tak bogatego w kolorze - bo jest on niesamowicie nasycony, to nawet na bladym licu nie wygląda źle. z resztą spójrzcie sami na produkt.





Z kamuflażem jak i z rozświetlaczem, szłam na czuje i na "oby działało". I działa. Kiedy patrze na niego w opakowaniu ciągle myślę " Cholera jakie to ciemne" ale na skórze już tak nie jest, wtapia się w buzie doskonale. Kiedy zadowolona szłam do domu z tym nabytkiem spodziewałam się że będzie on podobny do tego z Catrice, przynajmniej w kolorze i nie do końca ta myśl mnie cieszyła. No bo na co komu dwa nigdy nie kończące się produkty? Na szczęście ten z Catrice jest znacznie bardziej chłodno-żółty w tonacji, ten natomiast beżowo-ciepły.






Najnowszy w zestawie, żel do brwi z Lovely z numerkiem 1. Spisuje się jak na chwilę obecną cudownie. Malutka precyzyjna szczoteczka ładnie czesze i maluje włoski brwi. Kolor jest odpowiedni zarówno dla blondynek jak i dla osób o ciemniejszych włosach, które preferują naturalniejszy wygląd. Brązowy żel zasychający z efektem delikatnego połysku co daje efekt bardzo zbliżony do naturalnego.





Diamond Illuminator, to chyba jeden z lepiej znanych rozświetlaczy z rossmanna. Bardzo przyjemny i o subtelnym blasku. Nie jest on ani złoty ani srebrny, jest cudownie delikatny i idealnie po środku. Nienachalny, dający zdrowy efekt. Jednakowoż w tym miejscu pragnę podnieść, iż dla ciemniejszych karnacji/osób bardziej opalonych nie będzie on już tak subtelny gdyż jest on bledziudki. Jeśli więc jesteście po ciemniejszej stornie może on odcinać się na waszych buziach.






3 Steps to perfect face contour palette, na tej części nowej kolekcji wibo zależało mi najbardziej. Najprawdopodobniej dlatego, że jest to produkt przywodzący na myśl produkty innych marek, które cieszą się ogromną popularnością. 
3 pudry zamknięte w bardzo eleganckim opakowaniu. Nie ma się co oszukiwać za 17 zł pojęcie eleganckiego może się nieco zmienić, niemniej jednak jak widać na zdjęciu plastik jest idealnie lustrzany, a dodatkowo w środku i tak mamy spore lusterko. Ale wrażenie robi i kasetka.


W środku puder brązujący bądź bronzer - ponownie zależne od waszej karnacji. Moim zdaniem jest dość mocno napigmentowany jak na produkt z tego typu przeznaczeniem. w środeczku cudowny, tak idealnie zmielony, wspaniały i inne słowa zachwytu.Należy wspomnieć że wszystkie te pudry są bardzo dobrze zmielone i nie robią żadnych plam. rozprowadzają się jak marzenie.
Wracając do sedna. Chłodny ale nie zimny, złotawy i przyjemny.
No i jak mniemam hit tej palety czyli róż. Brzoskwiniowo-różwy ze złotym shimmerem, drobniutko zmielonym. Ale to za parę zdjęć.





Poniżej porównanie dwóch rozświetlaczy. U góry Diamond Illuminator a poniżej ten z paletki 3 steps. Jak widzicie Diamond jest bardziej stonowany i bardziej złoty, co sprawia że w tym porównaniu ten z palety jest bardziej oczywisty na buzi, nadal jednak jest piękny.

Osobiście pozwolę sobie nie zgodzić się z RLM bo uważam, że ten z palety jest za chłodny. Wręcz odwrotnie. Wydaje mi się, że pasuje bardzo osobą o chłodnej cerze, szczególnie jeśli skóra ma różówawe tony. W takim zestawieniu uważam, że złota czy intensywne szampańskie kolory jak Mary Lou wyglądają wręcz niestosownie. No i trzeba pamiętać o jeszcze jednej kwestii. Makijaż nie ma pasować tylko do naszej urody, ale również do osobowości i tak też zostajemy z otwartą kwestią, że makijaż musi nam Pasować.


Dobrnęliśmy do tematu różu. Domyślam się iż jesteście nieco skonfundowani tym, że na zdjęciu są aż trzy. Ale po co się ograniczać. Swatch  po prawej stronie to róż z palety Wibo. Nie wiem jak wam, ale dla mnie spokojnie mógł by się znaleźć w kategorii "zamienniki klasyki". Czemu? Już tłumacze. Róż który widzicie najwyżej na dłoni to podobno bardzo bliski zamiennik kultowego NARS Orgazm,  Bourjois 34 Rose d'Or. Jak widzicie 34 jest przede wszystkim różowy, a wibo znacznie bardziej pomarańczowy, ale. Dla porównania lewy swatch to Catrice 050 Apropos Apricot, który jest morelowo-brzoskwiniowy i dość mocno pomarańczowy. Tak więc prostą konkluzją jesteśmy w punkcie gdzie można stwierdzić, że to po prostu bardzo ładny róż w bardzo pożądanym kolorze. Dodatkowo doskonale wypośrodkowany między różem a pomarańczową brzoskwinką. Wszystkie trzy mają złote drobinki i są niezwykle urocze i znowu, co komu bardziej pasuje. Bo jak zakładam wszystkie wzorowane są na NARSsie.

od góry: bourjois, wibo i catrice




A wy co sądzicie o tym produktach?
O różach i rozświetlaczach? Strasznie ciekawa waszej opinij jestem. Koniecznie piszcie jak się co u was sprawuje.

Śląc moc buziaków i mając nadzieję iż kolejny dzień będzie dla was miły lekki i udany, żegnam się. Do następnego.

Kaś

niedziela, 29 listopada 2015

Freedom System

Hej,

Tym razem na szybciutko. Wypatrzyłam na innym blogu informację iż w Pepco można kupić kosmetyki marki Freedom. Jako, że miałam dzisiaj okazję w pobliżu Pepco być, poszłam, zmacałam i nabyłam.



Fakt jest taki, że jestem wielką fanką lakierów w kolorze oceanicznym... wody morskiej. Każdy. NIebieskawe, turkusowe, zielonkawe. I wpadłam. I posiadłam.


W różnym świetle wygląda na bardziej lub mniej niebiesko-turkusowy.
Kryje przy dwóch warstwach i wygląda to jak dla mnie zachwycająco. Jak się nosi pojęcia jeszcze nie mam, ale nie omieszkam poinformować :).


 z lampą
bez lampy

Śliczny kolor na jesień i zimę - jak rozwodnione czerwone wino. Jest to kolejny kolor na punkcie, Którego mam słabość. Testy przed nami.


Błyszczyk kojarzy mi się z moimi początkami z makijażem i siłą sentymentu nabyłam przezroczysty z delikatnymi drobinkami. Przepięknie pachnie, subtelnie czymś słodko-kokosowym jak dla mnie. Formuła dość gęsta ale jak na razie bez opinij.

Updated o tych kosmetykach za czas jakiś.

A Wy macie za sobą już pierwszy kontakt z marką Freedom?

Trzymajcie się i do następnego:)
Kaś

sobota, 21 listopada 2015

Pierre Rene po raz drugi

Witajcie :)

Ponownie przychodzę do was z produktami firmy Pierre Rene,

Przyznaję, że jestem nimi niesamowicie zafascynowana. Teksturą i jakością. Bardzo przyzwoitą ceną ale co naj naj naj najważniejsze ich kolorami i pigmentacją.
To fakt, że jestem osobą, która wprost uwielbia kolory - no może nie widać tego po moim codziennym stroju, ale tak właśnie jest. W makijażu liczy się dla mnie kolor, jego intensywność oraz rodzaj wykończenia.

Kierując się tymi kryteriami po prostu dokonałam szalonych zakupów cieni od których oczu oderwać nie mogę.
Jeśli gustujecie w łagodnych i delikatnych kolorach, które  nie rzucają się w oczy za nadto to mogą wam one niepodpacować.

Nie przeciągając.



41 Dune, 107 Passion, 140 Inkberry,143 Lavender Lullyby, 84 Me me.

od góry 107 Pasion i 41 Dune

107 i 41

Kiedy przyniosłam je do domu obawiałam się że okażą się do siebie bardzo podobne. Jednak na oku dają absolutnie różne efekty. 
41 Dune to biało-złoty cień o mocnym blasku. Po roztarciu sprawia wrażenie białego, ale nie jest to zimny i nieprzyjemny kolor... to ciepły rodzaj bieli - jeśli tak można to określić.
107 Pasion to delikatne szampańskie złoto. Ten konkretny kolor bardzo ładnie komponuje się jako rozświetlenie środkowej części powieki z ciemnymi cieniami z drobinkami złota. W niewielkiej ilości po roztarciu sprawdzi się również jako rozświetlacz. I choć sama Mary-Lou nie mam to wydaje mi się, że spokojnie można je kolorystyką i blaskiem ze sobą zamienić.

84 Me me, 143 Lavender Lullyby, 140 Inkberry


84 Me me, 143 Lavender Lullyby, 140 Inkberry

Dla określenia 84 Me Me przychodzi mi do głowy - Kuzynka miedzi od strony srebra. Kolor jest zniewalający, zależnie od padania światła może być miedziany, aż do zniewalającego srebrnego blasku. Niestety zdjęcia nie oddają tego efektu. najlepiej po prostu wejść i pomacać samemu :)

143 Lavender Lullyby - Lawenda to lawenda- ładny delikatny kolor fioletu w chłodnej tonacji z połyskiem.

140 Inkberry dla jednych będzie to granatowy fiolet dla innych fioletowy granat. Mniejsza o semiotykę. Piękny intensywny kolor, na pograniczu  niebieskości i fioletów. Utrzymany w chłodnej tonacji.


Teraz jeszcze chwilka dla porównania 2 par podobnych do siebie kolorów z bieżącego i wcześniejszego posta o PR 

119 Mocha i 84 Me Me


84   i   119

Jak być może widzicie 119 jest ciemną, brązowo - złotą miedzią, a  84 to chłodny kolor różowawej miedzi ze srebrnym połyskiem.


124 electric blue i 140 Inkberry

 od lewej 140 i 124

W zestawieniu obok siebie dokładnie widać, że 140 i 124 są ze sobą blisko spokrewnione i z łatwością można je połączyć dla uzyskania efektu obre. 


Generalnie uważam, że wszystkie cienie świetnie nadawać się będą na nadchodzący sezon karnawałowy i kto wie, może właśnie wypatrzyłyście coś dla siebie, a nawet jeśli nie jesteście pewne 13zł to nie jest, jak mi się wydaje jakiś skandalicznie rozpustny wydatek, ażeby spróbować, któregoś z ich cieni. Zachęcam też byście popatrzyły czy to w sklepie czy na stronie z racji tego, że wybór kolorystyczny jest pokaźny.



I to tyle z mojej strony. Zachęcam do komentowania, bo a nóż to w waszej kolekcji jest jakiś ukryty skarb.

Trzymajcie się ciepło i do następnego.
Kaś