środa, 21 grudnia 2016

Spotkanie Bloggerek w Bydgoszczy - Moje wrażenia

Cześć Wam!

Tym razem przychodzę z wpisem bardziej opowieścią.
10 Grudnia bieżącego roku wzięłam udział w spotkaniu bloggerek, zorganizowanym przez Księżycovą i Slaguu - klik na nazwę bloggerki i już jesteście u dziewczyn :)

Nigdy wcześniej nie byłam na tego typu spotkaniu i prawdę powiedziawszy nie wiedziałam czego się spodziewać. Kiedy przeglądałam blogi dziewczyn, które również wzięły udział w tym evencie, myśli jakie miałam były raczej mało krzepiące i oscylowały gdzies w okolicach "Na co ja się piszę", "czy podołam".
Dziewczyny mają piękne bloggi i głębokie treści, są rozwojowe oraz niesamowicie kreatywne. Ja czułam się nieco, hm, no może nie ja ale tematyka w jaką poszłam, i z jaką się dobrze poczuwam  jest popularna i to mnie nieco martwiło. Ale wracając do głównego tematu.



Spotkanie odbyło się w klimatycznej kawiarni Strefa w Bydgoszczy przy ulicy Długiej 11, a w nim udział wzięło łącznie ze mną 13 nietuzinkowych dziewczyn - a co, należy się chwalić ;)

Klaudia Krużycka                        Elwira Charmuszko                       Katarzyna Piasecka
        Shiny Beauty                               Spiked-Soul                           Błękitny pamiętnik

Martyna Cysewska                         Weronika Durszewicz                          Kamila Warczak
m-artyna                                          wersquu                                         camesss

 Patrycja Kłodzińska                              Ewa Kalina                              Patrycja Kalinowska
Kiudlis                                   Ewa Kalina                                      Slaguu

               Krystyna Polek                        Magdalena Szczęśniak                     Milena Marchlewska                                            Twardo na ziemi                           Kartka z pasją                                Ksiezycova
            miękko w chmurach

*Pomysł na piękne kółeczka i wizualną prezentację bloggerek zawdzięczamy Milenie Księżycovej*

Spotkanie było niesamowicie udane i budujące. Dzięki takim inicjatywom mamy szansę w naszym, jakże rozległym kręgu, na poznawanie się na wzajem i uczenie od siebie - a jest się czego uczyć.

Spotkanie rozpoczęło się od krótkiego, acz treściwego zaprezentowania platformy Reach a Blogger, która za cel stawia sobie skontaktowanie bloggerów i firm, tak by obie strony miały z tego jak najlepsze efekty i wymierne korzyści. Piotr i Adam, okazali się doskonale przygotowani na wszelkie pytania jakie zadawałyśmy - co mi daje poczucie pewności, że zajmują się platformą i tym co się na niej dzieje, by ani zleceniodawcy ani też wykonawcy nie byli pokrzywdzeni. Oferują oni również pomoc bloggerom w bardziej drażliwych kwestiach gdzie porada prawna może być konieczna. Dobrze się to zapowiada, więc jeśli sami piszecie, zajrzyjcie do nich koniecznie.


Oprócz typowo bloggerskich tematów poruszałyśmy też kwestie, które znacząco wykraczają poza tylko blogowanie. Istotnym i jakże przyjemnym punktem spotkania był warsztat przeprowadzony przez Krysię z Twardo na ziemi Miękko w chmurach, dotyczące kreatywności. Sposóby pobudzania własnej kreatywności, nie są istotne tylko w kwestii blogowania, dla tych z was, które własnie piszą jakąś pracę dyplomową, lub na co dzień w pracy piszą pisma, rozbudzenie, lub nawet wybudzenie swojej kreatywnej strony jest tak istotnym tematem jak i narzędziem pracy jak dla np fryzjera nożyczki. Zachęcam was do zajrzenia na blogga Krysi jak również polecanego przez nią, koła pomysłów (kolopomyslow.pl), z którego poniekąd i nie wprost korzystałyśmy na warsztacie.


Zamieszczam wam poniżej przeuroczą grafikę zrobioną przez Księżycovą, na której zamieszczone są oficjalne loga sponsorów. Dalej parę słów jeszcze o nich właśnie.



EquilibraLider produktów aloesowych sprzedawanych na całym świecie.W Polsce Equilibra sprzedawana jest od czterech lat na rynku farmaceutycznym oraz wybranych punktach zielarskich. Co ważne produkty zawierają wysokie stężenie czystego, niepasteryzowanego Aloe Vera ( od 20-98% )*.


Joico - W południowej Kalifornii powstaje firma JOICO, której założycielem jest fryzjer z pasją - Steve Stefano. W JOICO korzystamy wyłącznie z najlepszych, cenionych na całym świecie składników, takich jak masło shea, afrykański olejek Manketti, azjatycki olekek z magnolii i wiele innych.*


Iva Natura - Kosmetyki Iva Natura powstają na bazie esencji i olejków roślinnych pozyskiwanych z roślin uprawianych w chronionych ekosystemach, z dala od miast Anatolii.*

MeXmo - Polska marka kosmetyczna, produkująca kosmetyki kolorowe jak i do pielęgnacji ciała.

Mysterious Mysterious to marka specjalizująca się w dodatkach do Twoich biustonoszy. Oferujemy ozdobne ramiączka podążając za najnowszymi trendami.*

Publicat S.A. - Dynamicznie rozwijające się wydawnictwo, które na polskim rynku funkcjonuje już ponad 25 lat. Książki wydane przez Publicat S.A. dostępne są w internecie, księgarniach stacjonarnych jak i wielu innych punktach sprzedaży prasowej.*


**Krótkie opisy pochodzą bezpośrednio ze stron firm, lub są na nich oparte dla jak najlepszego oddania opisu firmy**




A tak prezentują się wszystkie cudowne dary - no prawie bo ramiączka schowane są w swoim pudełeczku. 
Niektóre z produktów już testuję, ale do tego oczywiście powrócimy, na chwilę obecną jestem niesamowicie wdzięczna, że w ogóle miałam szansę wziąć udział w takim spotkaniu  i poznać wspaniałe dziewczyny. Jestem również ogromnie wdzięczna za wszystkie prezenty, które dostałyśmy od sponsorów, a jak widzicie jest tego dużo. Czuje się trochę jakby święta zaczęły się wcześniej.
A teraz, żeby uniknąć pisania w kółko jak wdzięczna jestem i jak dużo radości czerpię ze spotkania choć już minęło.

A co u was w przedświątecznej gorączce?


Postaram się spotkać z Wami przed świętami, a w między czasie zapraszam na Facebooka i Instagram - wystarczy kliknąć w ikonkę poniżej   😊😊

Pozdrawiam,
Kaś



niedziela, 4 grudnia 2016

Projekt denko #3

Witajcie,

Postanowiłam zacząć porządki  - może i przed świąteczne, bo im szybciej zacznę tym łatwiej mi pójdzie bliżej świąt. Na pierwszy ogień poszły kolekcjonowane z pietyzmem, puste opakowania, czyli po prostu przed nami denko.
Pewne z tych produktów już opisywałam jakiś czas temu i moje zdanie chyba już się nie zmieni, ale do rzeczy.


WŁOSY

Nawilżający szampon z Pantene. Produkt, który nie wzbudza we mnie większych emocji, po prostu szampon, mam wrażenie, że nawet trochę bardziej przetłuszczały mi się po nim włosy, ale nic nadzwyczajnego w żadnym kierunku.
Suche szampony z Batiste. No genialne no! Z resztą co ja tu mam mówić, jest tyle pozytywnych opinii w necie i to w pełni zasłużonych. Niestety jednak zapachy mi oba nie podpasywało - czyli nie miałam ochoty wąchać swoich włosów, ale z zadania wywiązują się bezbłędnie.
Odżywka w sprayu bez spłukiwania z Gliss Kur. Jak dla mnie rewelka. Włosy ładnie nawilżone, końcówki nie fruwają i się nie elektryzują. Testowane również na włosach po trwałej, więc wiem, że z "sianowłosów" robi gładkie, miłe i miękkie pasma. Dodatkowo nie zauważyłam po nim szybszego niż zwykle przetłuszczania.

CIAŁO

Isana Olejek pod prysznic o zapachu gruszki i melona.  Mój absolutny ulubieniec na ciepłe miesiące. Niesamowicie wydajny, zostawia skórę nawilżoną i ten zapach. Słodki i słoneczny a zarazem ożywczy.
Dezodorant Isany o zapachu tropikalnym. Nie wiem czy wiecie, ale jestem bardzo wrażliwa na zapachy i generalnie ciężko, żeby coś przypadło mi do gustu na dłużej już 2 dni. lub żebym z tej wrażliwości nie dostawała napadów kichania. Drogą eliminacji wyłoniony został mój ulubieniec w swerze dezodorantów, Tropik jak się wącha, przyjemny, świeży i lekki. Jak dla mnie całoroczny, ale rewelacyjnie łączy się z olejkiem wspomnianym wyżej.
FA floral protect antyperspirant w sprayu. Może i nie odbarwiał ubrań, może i jako tako zapewniał ochronę przed przykrym zapachem, ale głowy nie da się mieć w innym pomieszczeniu niż reszty ciała, a ja myślałam, że się uduszę od talku czy co to było. Zdecydowane NIE dla tego pana.
Mgiełka do ciała granat i mango z Avonu. Nadal nie wiem czy podobał mi się ten zapach czy nie. Lekki i świeży, czasami mnie dusił, czasami nadal było go za mało.

TWARZ


Dwu fazowy bawełniany płyn do demakijażu z Bielendy. Podpasował mi na tyle, że jestem w połowie drugiego opakowania. Dość dobrze radzi sobie z grubszymi warstewkami produktu, ciemnymi produktami, czy mocniejszym makijażem. Niestety nie usuwa wszystkiego od razu, ale podejrzewam, że coś za coś, bo produkt dla skóry jest niezwykle łagodny i zostawia na niej przyjemny tłusty filmik, którego jednak nie zostawia na oczach, za co wielki plus.
Pharmaceris N Nutri-Capilaril. Już się na jego temat rozwodziłam, że cudowny, że nawilża i że wycisza niechciane czerwone plamki na buzi. To moje dziesiętne któreś tam opakowanie. W zapasie mam jeszcze jeden i jden nowo otwarty. Klik TU po wiecej info.
Bielenda Sea Algae, Krem nawilżający z żelową formułą - nie ma co dużo mówić. Korzystanie z tego kremu i nakładanie go rano na buzię, sprawiało mi mnóstwo przyjemności. Lekki, fajny, szybko wchłaniający się kremożel (bo ani to krem ani to żel) idealny pod makijaż i na ciepłą pogodę. Generalnie nazwałabym go jako fajny i zachęcam do skierowania się po niego w okolicach marca/


Siquens - próbowałam wszystkich linii, które mają w postaci próbek - niesamowicie wdzięczna jestem dziewczynom z Superpharm, Nie zdobyłam się na odwagę kupienia pełnego produktu, bo jakkolwiek zachwycona jestem próbkami, w każdym z tych produktów czegoś mi brakowało. Taką małą odrobinkę, taką "o" malusią. Natomiast, nie zrozumcie mnie źle, wszystkie produkty są rewelacyjne i warte uwagi, Najchętniej miałabym wszystko w jednym co one oferują. 
Dajcie mi znać czy miałyście kiedyś, któryś z kremów tej firmy w pełnym wymiarze i czy polecacie.
Purderm, Czekoladowa maska kolagenowa -  Szczerze, nie mam zdania na ten temat, Ale może wy macie?
Purderm, plasterki oczyszczające na nos - co do tego tworu jestem absolutnie usatysfakcjonowana jego działaniem. Tutaj powinna pojawić się opowieść jak to kiedyś takie plastry były na rynku - jeśli macie mniej niż 20 lat jest duża szansa, że tego nie pamiętacie - natomiast, produkt został wycofany, nie mówiło się dlaczego, podobno był za mocny. Teoria głosiła, że uszkadzały naskórek i powodowały zamiast oczyszczenia powstawanie jakichś paskudztw. Kończąc szybko, cieszę się, że powróciły na nasz rynek, i faktycznie mam wrażenie, że są słabsze niż tamte, kiedyś, i tak jest lepiej.


ZAPACH


Zara Oriental, Perfumy - Kiedyś już się zachwycałam jednymi perfumami z Zary. Tamte nosiły nazwę Black i możecie spojrzeć na test w tym linku (Klik Klik). Natomiast myślę, że moje zdanie się nie zmieniło za dużo. Te również krążą w pobliżu oryginalnego Paco Rabanne XS black dla kobiet. Słodkie, nieco ostre, trochę ciężkawe. Natomiast tak bardzo moje, i o ile na chwilę obecną ubrania z Zary, żadnego nie mam, tak perfumy mnie oczarowują i mam jeszcze jedną małą fioleczkę z przed dwóch lat innego zapachu, bardzo podobnego i czekam kiedy Zara ponownie będzie miała w ofercie Black, Oriental lub With all my Love, bo takie zapach, w takiej jakości. 
Jeśli jakiś zapach kiedykolwiek w Zarze wam się spodoba, kupcie go - mnie absolutnie trwałość nie zawiodła, a sam zapach się nie zmienia, rozkwita tak jak prawdziwe perfumy powinny i za to wielkie kciuki w górę dla twórców. 💖💖


A jak u was wygląda zużycie ostatnich miesięcy? Może napotkałyście coś ciekawego?
Dajcie znać czy któryś z tych produktów i wam podpasował?

A w między czasie zapraszam na Facebooka i Instagram - wystarczy kliknąć w ikonkę poniżej   😊😊

Pozdrawiam,
Kaś