niedziela, 14 maja 2017

Asian box vol4 - unboxing



Hej,

Tym razem przychodzę do Was z czymś zgoła odmiennym.

Pierwszym w moim wydaniu unboxingiem. Ponad to postanowiłam, że ten trafi w czeluście internetu jako filmik.

Przyznam się wam od razu, że nagrywanie go było dla mnie niesamowicie stresujące - bo jak się człowiek zapuści na yt z pytaniem "jak nagrywać?". Sugestie i potencjalne odpowiedzi są po prostu, przytłaczające i od razu wiesz, że robisz to źle, chociaż jeszcze ne zacząłeś.  Jeśli macie wciągać jakieś wnioski z moich doznań? Rób co robisz, tym co masz, bo niektórych kwestii nie przeskoczysz 😏

To do rzeczy.

Nigdy wcześniej nie zamawiałam pudełka z kosmetykami, bo a to się moje, że mi nie przypasuje, że kolor, że  rodzaj skóry, że ogólne marudzenie. Ale ok, poddałam się potrzebie, no bo skoro i tak zawsze i wszędzie koreańskie kosmetyki uchodzą za dobre i bezpieczne, to biorę. Poza tym raz na jakiś czas można się porozpieszczać, nie?

Co istotne, tematem przewodnim pudełka było jajko. Taki około wielkanocny "jajeczny" temat przewijający się przez produkty.

 Poniżej zdjęcia produktów - po więcej zapraszam na youtube.




 
 
 


Mam nadzieję, że podoba wam się ta nieco zmieniona forma prezentacji.  Dla mnie było to wyzwanie, ale i ciekawostka, oraz nauka. Znacie mnie, chętnie przyjmę również konstruktywną krytykę i dobre rady, bo człowiek uczy się całe życie, ale chamstwa nie zniese - taka tylko informacja.
Zawartością pudełka jestem bardzo podekscytowana, daje mi takie miłe poczucie czegoś ekskluzywnego

Ciekawa jestem czy Wy macie jakieś swoje ulubione produkty, marki, albo styl produktu z Korei, które polecacie? A może, znanie, któryś z tych produktów? Zostawcie swoje opinie pod postem, możne pod filmikiem ( łapki w górę i subskrypcje, zawsze mile widziane)!


Nie zapomnijcie o wpadaniu na moje social media. 💖😊😊
Tym czasem, trzymajcie się ciepło i do następnego :*
Pozdrawiam,
Kaś

poniedziałek, 1 maja 2017

Projekt Denko #4 - Majówka edition

Witajcie!

Jak wasza Majówka?
Moja jest niezwykle krótka w tym roku, postaram się wiec by była owocna.

W ramach wiosennych porządków, przychodzę do was z denkiem, które przyznam się, powinno było nastać wcześniej. Tym razem zobaczycie zarówno parę odgrzewanych hitów, bez, których nie wyobrażam sobie życia i parę nowości z rożnym wynikiem.
Chcecie wiedzieć więcej?  Zapraszam!


Holika Holika Pig-nose Clear - 3 etapowy plastrowy zestaw do oczyszczania nosków z wągrów i innych nieczystości. Pierwszy ma za zadanie przygotować nos do bycia oczyszczonym, rozpuścić złogi w porach i przygotować do drugiego etapu, który polega na klasycznym naklejeniu plastra na nos i czekaniu aż tkanina "stężeje" i wyciągnie tyle brudu ile się da przy zdejmowaniu. 3 etap ma łagodzić, delikatnie ściągnąć pory i nawilżyć skórę, po przed chwilą przeżytych torturach.
Produkt jest fajny w urzyciu. Może nie jest to najskuteczniejszy produkt na świecie, ale na pewno wam go nie odradzam, wręcz przeciwnie. Zachęcam do spróbowania kiedy będziecie mieć okazję.

Lomi Lomi, Nawilżająca maska aloesowa w płacie - Maska pochodzi z  kompletu "na każdy dzień tygodnia" i jest zaznaczona jako poniedziałek. Dla ciekawskich, producentem tej marki jest Samsung - ten sam od telefonów. Maska sprawdza się świetnie na suchej buzi. Nawilża i odżywia. Nie miałam po niej żadnych niespodzianek, ani razu. Spokojnie mogę wam ją polecić jako produkt, również łagodzący i kojący. Dostępne w Hebe, pojedynczo jak i w komplecie na cały tydzień.

Lomi Lomi, Regenerująca maska z Acerolą w płacie - Też z kompletu, ta jest piątkiem. I szczerze, nie polecam. U mnie wywołała podrażnienie i powstawanie wyprysków. Nie jest tak, że wam ją odradzam, ale dla mojej wrażliwej skóry się nie spisała.



Lomi Lomi, Jaśminowa maska kojąca w płaci - Ta jest na niedzielę, więc jej zadaniem ma być wyciszenie i złagodzenie nieprzyjemnych skutków jeśli takowe się pojawiły. Całkiem fajna, nie robi krzywdy, ale nie tego się po niej spodziewałam. Brakowało mi po niej zapewnianego ukojenia. Niemniej, nie czujcie się do niej zniechęceni, bo jest szansa, że u was sprawdzi się rewelacyjnie.

Conny, Maska nawilżająca z kwasem hialuronowym - produkt pochodzenia koreańskiego. Nie było źle, a było nawet dobrze. Uczucie pozostaje ambiwalentne. Ponownie, spróbujcie jeśli będziecie mieć okazję a może przypadnie wam do gustu. Dostępna w Drogeriach Natura.

Kiehl's Rosa Arctica eye - Jak na firmę, która ma genialnie wyedukowane panie w swoich sklepach, produkt raczej poniżej oczekiwań. Spodziewałam się, cudów niemal, po tym co pani mi w sklepie obiecała. A tu, ani się nie wchłaniało, ani jakoś specjalnie nie spowodowało zmiany - znalazłam inny, który znacznie bardziej mi podpowiada, za tylko część ceny. 


Essence, tropikalny zmywacz do paznokci - Mam wrażenie, że już kiedyś wam o nim pisałam. Mój ulubieniec w tej materii. Nie wysusza, nie śmierdzi i pielęgnuje, na tyle na ile to możliwe. Spróbuje.


L'oreal Nutri Gold, odżywczy krem na dzień - Nie narzekam, radził sobie z nawilżeniem. miałam trochę wrażenie jakbym kładła na buzie bazę pod makijaż, toteż dobrze się na niej utrzymywał. Jeśli natomiast potrzebujecie super nawilżenia, to to nie to.

Bielenda Pharm, dry skin - No dobra, apteczna wersja, nie podrażniał, trochę nawet łagodził - ale jak to produkty apteczne, śmierdzi w dość specyficzny sposób. Było nam miło, ale nie kupiłabym go ponownie. Jego głównym problemem jest to, że nie wchłaniał się i miałam poczucie, że się nim pocę.

Pharmaceris Nutricap - już się rozwodziłam nad jego cudownością - zapraszam TUTAJ KLiK.

Tony Moly Fresh Aqua Cooling 24h Eye Stick -  Sztyft chłodzący pod oczy i na powieki. Doskonały produkt  koreańskiej marki. Jak dla mnie super, chłodził, a przede wszystkim redukował opuchliznę. Istotne jest to, że produkt zawiera w sobie coś co jest jak mentol, lub podobna substancja. Co istotne natomiast nie drażnił mi oczu, zaryzykuje więc, że jest bezpieczny. I serdecznie wam go polecam.

Maść ochronna z witaminą A. - Doskonały produkt na leczenie i łagodzenie suchości, świądu oraz krost nieznanego pochodzenia. Ja stosowałam ją na twarz i dłonie. Pomogła i to bardzo, kiedy mnie obsypało.


Isana, dezodorant tropikalny - Dla mnie super, uwielbiam ten zapach. I o nim to już czytać, o TU KLIK

Zaja, Blocker anty-perspirant - Jak dla mnie bubel i tyle. Nie blokował, nie chronił przed przykrym zapachem i drażnił mi skórę. 

Lady Gaga, Fame - czarne perfumy. Dosłownie, płyn był czarny, ale nie barwił tkanin ani nic. Przyjemne, Słodkie tropikalne perfumy.

Fabio Veroso, Vivo Glam - perfumy. - chwyciłam jako tani zapach do torebki na wszelki, a okazały się być bardzo trwałymi perfumami za 10zł. słodkie i przywodzące na myśl tropiki, tak jak lubię.


Eveline, Extra Soft, odżywczy krem do twarzy i ciała - osobiście bym go do buzi nie użyła, natomiast nie był zły. Przede wszystkim dobrze nawilża i nie za mocno pachnie. Istnieje szansa, że jeszcze kiedyś go kupię.

Plastry oczyszczające na nos - Bardzo przypadły mi do gustu - Spełniają swoje zadanie i to jest najważniejsze.

Dermedic, Hydrain3 płyn/woda micelarna do skóry suchej - mój hit, bezpieczny, delikatny. i łagodzący. Rozpisywałam się o nim TU Klik i TU Klik

Ziaja, kozie mleko, krem do rąk - hym, no, więcej się to nie zdarzy. miałam wrażenie, że oblepia mi ręce ale nie nawilża. Moje poszukiwania, trwają nadal.


A jak u was zużycie? Znacie te produkty? Co o nich myślicie?


Dajcie znać o czym chciałybyście poczytać następnym razem!


Nie zapomnijcie o wpadaniu na moje social media. Lajki i obserwacje, zawsze mile widziane.💖😊😊


Tym czasem, trzymajcie się ciepło i do następnego :*
Pozdrawiam,
Kaś