niedziela, 27 września 2015

Golden Rose - Vision lipstic

Witajcie! :)

Dziś przychodzę do was z kolejnymi propozycjami jesiennych kolorków na usta- tym razem odważniejsze, bardziej zwariowane niż poprzednio.
Już wspomniałam w poście o szminkach Catrice - odczuwam wewnętrzną potrzebę eksperymentowania z ciemnymi ustami lub ciemniejszymi niż zwykle, szczególnie że wchodzimy w jesień i jest to dobra wymówka, żeby się w nie zaopatrzyć no i rock it!
Nie przeciągając - Golden Rose, Vision lipstick.

Wyjściowo zamierzałam kupić Velvet Matte, ale pani zachęciła mnie do wersji Vision jako bardziej odżywczej i nawilżającej choć już nie do tego stopnia matowej. Musze powiedzieć, że nie żałuje kupna tego produktu, chociaż obawiam się w imię portfela kolejnej wizyty w GR.

Zacznijmy od tego co od razu widać. Opakowanie urzeka mnie swoją prostotą i przejrzystością. Jest elegancje, proste i ten pasek przejrzystego plastiku przez który widać jako to kolor, super pomysł.



A oto i kolory/ numery które wybrałam.


111, 133, 125

Swatche w słoneczny i pochmurny dzień.

111, 125, 133



111 - Kolor wpisuje się jak dla mnie w trend marsala czy marsali - jakkolwiek to odmieniać. Ciepławy w założeniu ale dobrze wygląda przy mojej bladości



125 Po prostu ładny, chłodny, ciemny fiolet - strasznie mi się podoba. Strasznie chcę więcej fioletów i ciemniejszych i jaśniejszych i tych ciepłych i tych zimnych. Chyba mam fioletową wizje jesieni.



133. Och szalony, szalony róż. Powiedziałabym nieco Barbie - na pewno nie jest to klasycznie jesienny kolor, ale jest to klasycznie mój kolor, w którym czuje się dobrze. Chociaż ta jest nieco ekstremalnie żarówiasta w opakowaniu :) 


Ogólnie są super, Ładnie suną po ustach, są mocno napigmentowane i przyjemnie się noszą a do tego są trwałe. Jednak są między nimi różnice. Główną jak dla mnie jest to, że o ile 125 i 133 można "nadrysować" usta i wygląda to dobrze. Może nie jest to numer z ustami Kylie  Jenner, ale zawsze dodatkowy milimetr optycznie robi różnicę. Niestety 111 w bardzo wyraźny sposób zaznacza różnice w struktórze skóry jaka jest na ustach a ten milimetr wyżej i zamiast sexy ust mamy efekt starszej pani z drżącą ręką - mało estetyczny.

Co ciekawe nie odczułam tu ani zapachu ani smaku produktu, co jest na duży plus. Ładnie się też zjadają, ale zawsze pozostaje możliwość przedobrzenia z nakładaniem i zęby też mamy w kolorze, więc na to trzeba zwracać uwagę.

Generalnie wszystko mi się podoba, ust nie wysuszają, cenę mają boską, nakładają się jak marzenie i tylko jeden mały szkopuł sprawia że irytuje mnie nakładanie prosto ze sztyftu.
Kształt jaki producent postanowił im nadać. Jakby je coś podjadało.... nie umiem tego inaczej nazwać, Dla mnie są wyżarte, przez co nie były dla mnie na samym początku wygodne w aplikacji.





A jakie są wasze opinie na temat tych szminek i kształtu jeśli miałyście z nimi przyjemność?

Tymczasem w oczekiwaniu na wasze opinie, przesyłam ciepłem buziaki i do następnego,

Kaś.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz