niedziela, 13 września 2015

Nie taki piękny wrzesień

Witajcie,

Dziś temat mało uroczy, acz życiowy. A że zaczyna się jesień, niestabilne ciepło-zimne, niedookreślone pogody, zaczął się również mój naj naj najbardziej nieulubiony czas na przeziębienia, grypy i inne infekcje, które chyba za punkt swego istnienia, prócz uprzykrzania życia, mają samoistne narażenie naszego wyglądu na poważny uszczerbek.

WIĘC - oficjalnie padłam ofiarą jakiegoś paskudztwa i zaobserwowałam suche plamy na swojej buzi i doskonale znam ich pochodzenie - chusteczki higieniczne i choróbsko samo w sobie.
Mierząc się dziś w lustrze zobaczyłam wszystkie te rzeczy którymi trzeba się będzie zająć jak już dojdę do siebie i jak dowolna forma "smarkościerki" przestanie być moim przyjacielem.

Zadarta skórka na ustach, podrażniony nos, tu i tam krostki od tarcia nie sprawiają, że łatwiej się dba o twarz. Wydaje mi się, że nikt nie wpadł na wyprodukowanie kremu dla "wytartej" skóry i jedyne co mi zostaje to obsmarowywanie się co trochę kremem Nivea - który swoją drogą jest rewelacyjny w łagodzeniu tychże podrażnień. Nauczona doświadczeniem nie próbuje już nawet kłaść innych kremów bo nie raz doświadczyłam tego paskudnego szczypania.
Z racji tego postanowiłam też zrezygnować z malowania się do pracy gdyż wydaje mi się to zawsze bezcelowe. Podkład wytrę na nosie, będę wyglądać jak Rudolf i tylko się będę tym denerwować a przecież nie o to chodzi.

Niemniej jednak, kiedy już się tego paskudztwa pozbędę będę mogła również po paru dniach zrobić sobie peeling buzi i wyrównać jakość skóry, albo bardziej pozbyć się martwego naskórka, który się chyba w czasie choroby objawia się ze wzmożona siłą.
Powracając jednak na chwile do peelingu - ja używam tylko enzymatycznych i ciągle szukam swojego ideału. Używam teraz produktu Liren i zrobię dla niego niebawem pełnowymiarową recenzję, ale na chwilę obecną jedyne o czym myślę to jego zapach, który jak zakładam musi być strasznie drażniący dla skóry, która już jest i tak po przejściach.


Tak czy inaczej to na tyle w tym momencie. Wracam do pilnowania swoich płuc, coby nie uciekły.
Jeśli macie jakieś porady jak nie zrobić sobie krzywdy podczas związku z chusteczką, chętnie je przyjmę ;)


Pozdrawiam i do następnego,
Kaś

2 komentarze:

  1. Szybkiego powrotu do zdrowia ;)
    Z peelingow enzymatycznych polecam ziaję nuno ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wracaj szybko do zdrówka! Nie zapominaj o smarowaniu nosa wazeliną, oliwką dla dzieci lub zwyczajnie- masłem- łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia ;)

    OdpowiedzUsuń